Nagie kobiety reklamujące …trumny. To nie jest szalony pomysł nawiedzonego kopirajtera, który odpada w przetargu.Temat nie najnowszy, ale zwalił mnie dziś z kolan kalendarz jaki zobaczyłem u znajomego mechanika – no bo w sumie, jaki jeśli nie z nagimi kobietami, może wisieć kalendarz w warsztacie mechanicznym? 😉 Widzieliście jakiś inny? Czyli już się wygadałem, że chodzi o „gołe baby”, ale czytelniku nie rezygnuj zdegustowany – bo jeśli nie interesują Cię nagie kobiety, to może całkiem ładne trumny? 😉

Kreatywność made in Poland. Bo chodzi o polskiego producenta trumien, firmę LINDNER.

To co najpierw oglądamy, czy czytamy dalej?

Ok. niech będzie, oglądamy, bo ciekawość pewnie zżera 😉

[mpc_nivo uniqueid=”lindner” width=”800″ height=”563″ effect=”random” pausetime=”3000″] [mpc_nivo_image url=”http://ryciakpisze.pl/wp-content/uploads/2014/03/3-kalendarz-2014-marzec.jpg”] [mpc_nivo_image url=”http://ryciakpisze.pl/wp-content/uploads/2014/03/5-kalendarz-2014-maj.jpg”] [mpc_nivo_image url=”http://ryciakpisze.pl/wp-content/uploads/2014/03/6-kalendarz-2014-czerwiec.jpg”] [mpc_nivo_image url=”http://ryciakpisze.pl/wp-content/uploads/2014/03/7-kalendarz-2014-lipiec.jpg”] [mpc_nivo_image url=”http://ryciakpisze.pl/wp-content/uploads/2014/03/8-kalendarz-2014-sierpien.jpg”] [mpc_nivo_image url=”http://ryciakpisze.pl/wp-content/uploads/2014/03/11-kalendarz-2014-listopad.jpg”] [/mpc_nivo]

Pierwsza reakcja jest oczywista – WTF??? Ale po dłuższym zastanowieniu zaczynam nie mieć już tak jednoznacznego stanowiska. Bo przecież: sam fakt, że o tym tu piszę oznacza, że się mówi. Ba! mówi się nawet za granicą. W amerykańskiej prasie i na portalach internetowych pojawiły się artykuły o tym kontrowersyjnym przedsięwzięciu. Celem komunikacji jest by mówili. Faktem jest, że lepiej by mówili dobrze, no ale spójrzmy prawdzie w oczy – kto może dobrze mówić o firmie od trumien?

„no powiem Ci Zosiu, że ta trumna wyśmienita. Wzięłam sobie ją do testowania, bo wiesz, już latka nie te i trzeba by sobie jakiegoś lokum na po śmierci poszukać. No mówię Ci wygodna, drewno wysokiej jakości. Żyć nie umierać, ha ha ha to znaczy, nic tylko umierać ;)”

Nie, nie zasłyszałem tego dialogu przy warzywniaku w godzinach południowych, bo któż wtedy kupuje warzywa jeśli nie emeryci lub bezrobotni. No jeszcze są matki z dziećmi, ale mają jeden temat – kolor i konsystencja kupki jej słodkiego dzidziusia. Wracając więc do tematu, nie da się mówić o trumnach pozytywnie, z optymizmem. Sam ten temat jest smutny, niechciany, nie poruszany nigdy, a jedynie raz w życiu i to ze łzami w oczach. A tu trach, taki strzał między oczy – kalendarz Lindnera. I czy więc jest to słąbe posunięcie marketingowe, skoro się mówi, się udostępnia, a Pan Lindner już piąty rok z rzędu robi kalendarz? Widocznie nie takie słabe, bo o robienie sobie jaj Pana Lindnera nie podejrzewam. Prowadzi jak by nie było śmiertelnie poważny interes. Czyli działa!

Trzeba przyznać jedno – to jest naprawdę dobrze zrobione. Nie mamy tu do czynienia z powszechnym w polandzie kejsem kiedy to syn pana Józia, który jest kierownikiem zmiany, kupiwszy sobie aparat typu lustrzanka za 1500 zl wpada na pomysł, że zrobi sesję do nowego kalendarza firmy. Tanio i dobrze. Za 200 zł. No to robimy! mówi Prezes. I mamy potem takie markietingowe kasztany, o których będę chciał też tu pisać.

Ale w Linderze jest inaczej – jest przetarg, jest budżet, jest konkretny brief i dość wymagające jury. Pan Lindner z synem, który jest pomysłodawcą całego tego zamieszania. Myślę sobie, że tam dobrze wiedzą czego chcą i robią to konsekwentnie.  roku na rok Lindner zaskakuje swoim kalendarzem. Stał się on towarem handlowym – firma stworzyła dla niego specjalną stronę, sprzedaje go w Polsce i za granicą. Benchmark wydaje się oczywisty -Pirelli lub/i Lavazza. I trzeba przyznać, że mimo pierwszego dość dziwnego wrażenia, gdy się całości przyjrzeć to cała ta akcja ma sens. I widać, że nie ma tu przypadku, że nie ma tu amatorki. DO kalendarza nakręcony został making off – ponad 200tysb odsłon. Są przygotowane extra treści dla ciekawskich – dostępne przy użyciu aplikacji Layar. Proszę Pańśtwa – zadko któa firma w tym kraju używa Augmented Reality w swoich działaniach, a tu proszę firma od trumien z Wągrowca!

Chciałem żebyśmy się trochę pośmieli, a tu proszę wyszło, że stałem się ambasadorem Lindnera 🙂 Pewnie stał bym się jego klientem, tyle że ja planuje by mnie spalono

Pozdrawia Was śmiertelnie poważny – Mariusz Ryciak, wciąż żywy.

Kalendarz rok 2010

2010

Kalendarz rok 2011

2011

Kalendarz rok 2012

2012

…i rok 2013

2013

www.kalendarzlindner.pl

 

 

Dodaj komentarz