Nie mogę spokojnie patrzeć jak Car Wszechrosji co chwilę sięga „po swoje”. Daleki jestem od polityki, ale mam pomysł jak w białych rękawiczkach załatwić problem Putina. Ja wiem, że Rosja to nie Putin, że Rosjanie to nie Putin. Ale istnieje coś takiego jak odpowiedzialność społeczna. W tym przypadku za Pana; który bogatym daje, a biednym odbiera. Odwrotnie jak nasz ukochany Janosik. Z czego znani są Rosjanie? Ja wiem, że nie powinno ulegać się stereotypom, ale w tym przypadku jest to niezwykle istotne.

Napisze jak ja to widzę.

Rosjanin: uwielbia drogie marki, szybko się wzbogacił, lubi to bogactwo pokazywać, ale bynajmniej nie w swoim kraju, nie wspierając swoje, lokalne marki. Jak szampan to Dom Perignon. Jak samochód to Bentley, Maybach, Ferrari, Maserati, w najgorszym razie Porsche lub Mercedes. Jeśli kobieta noworysza z Moskwy ma ubrać bluzkę, to najlepiej by było na niej duże Dolce&Gabbana lub Dior. Im większe, tym lepsze. Dodatkowo wysadzane kryształkami Svarowskiego. Jeśli na wakacje to w Saint Tropez, Marbella’i lub innym miejscu „na Zachodzie”, BYLE NIE W ROSJI!

Idea jest prosta. Współczesnym światem rządzi prawo popytu i podaży. Dobrze jest jeśli oba są w idealnej harmonii. Wychodzi więc na to, że korporacje, światowe brandy mają władzę w rękach. Nic nowego – ktoś powie. To prawda. Ale w tej sytuacji te marki, korporacje mogą wykorzysta tę władzę w słusznym celu. Ba! Mogą nawet dzięki temu wygrać względy swoich konsumentów, obecnych i tych potencjalnych, przyszłych.

Pozbawmy Rosjan Diora, Dolce & Gabbany. Nie dajmy im włoskich, czy hiszpańskich marmurów do ich rezydencji. Mają przecież spore zasoby swojego piaskowca. Made in Russia. Nie pozwólmy im kupować drogich zachodnich jachtów i cumować nimi w „zachodnich” portach. Jeśli ma być szampan, zamiast Dom Perignona niech piją swoje  Sowietskoje Igristoje. Proszę bardzo – zamiast wakacji w Marbelli niech sobie spędzają je na Krymie, który spod ukraińskiej (czyt. zachodniej, imperialistycznej) niewoli chce uwolnić W.W. Putin. No i auta; przecież noworysze mogą jeździć nówką sztuką full wypas Wołgą czy Ladą. Trzeba wspierać rodzimy przemysł. Niech Rosjanie wydają swoje miliony na Sowietskoje Igristoje, Ladę, Wołgę, matrioszki, Krym…. no właśnie i tu mi się kończy wyobraźnia. Bo prawda jest taka, że nie ma nic rosyjskiego, co byłoby przez nich docenione, za co byliby skłonni zapłacić grube pieniądze. Wszystko to pochodzi z „Zachodu”.

No właśnie i tu jest pies pogrzebany. Rosja nie istnieje bez Zachodu. Bez ich marek i całego tego blichtru. Pozbawić ich tego, to jak pozbawić ich ich sensu istnienia. Pozbawmy ich tego, a podkulą ogon i zrobią co chcemy. Myślę, że świat wytrzyma bez rosyjskich pieniędzy. Ale czy Rosja wytrzyma bez Zachodniego stylu życia, bez Zachodnich marek? Odcinamy do tego dostęp. Noworysze – bez których nie istnieje W.W. Putin, uderzają do w.w. „Coś Ty nam zrobi???!!! Co my teraz z tymi milionami zrobimy??!! Daj nam Zachód! Odpuść swoje „carowskie” zapędy! Bo jak nie, to Cię zmienimy!” Korporacje, wielkie marki maja co prawda odcięty spory kawałek przychodu, ale… to co zyskają dzięki na przykład kampanii, w której zakomunikują, że w sposób czynny przyczyniły się do rozwiązania problemu ukraińskiego, że pomogły ludziom w ich walce o wolność. Bezcenne! Ja oczywiście nie jestem zwolennikiem takich rozwiązań – tzn. komunikacji tego typu ruchów. Ale jeśli korporacja z czegoś rezygnuje, nie widzę problemu w tym, że próbuje zyskać gdzie indziej. W tym przypadku akurat nie byłoby to wpisane w żadną wyrachowaną kampanię PR, tylko szczerym, prawdziwym gestem ludzkiej solidarności.

Chcecie mieć na co i gdzie wydawać swoje brudne miliony? Nauczcie swojego prezydenta respektowania demokracji i praw ludzi. Albo go zmieńcie! Jeśli nie – pijcie jego zdrowie Sowietskoje Igristoje zagryzając kawiorem – to jedyne co macie dobre. Ale świat bez Waszego kawioru wytrzyma. Pytanie czy Wy wytrzymacie bez świata…

Taki oto widzę scenariusz….

Dodaj komentarz